sobota, 4 listopada 2017

Neonail | Lampa Diamond Light CCFL & LED 36W


Takiego posta miałam dodać tu już baaardzo dawno temu. Jednak zawsze przypominałam sobie o tym dopiero, kiedy skończyłam robić paznokcie, a efekt końcowy widać było czasem na moim Instagramie
Impulsem do wrzucenia całego 'procesu twórczego' był zakup nowej lampy do hybryd. Wcześniej miałam lampę tunelową, która znajdowała się w zestawie startowym od Neonail. Jak na początki przygód z hybrydą, była całkiem w porządku. Jednak jej gabaryty i czas utwardzania paznokci trochę mnie przerosły. Jakiś czas temu zaczęły wypalać się żarówki, każda po kolei i stwierdziłam, że bardziej opłacalna będzie wymiana lampy niż zakup oryginalnych żarówek to tej lampy. Szczególnie, że czaiłam się od jakiegoś czasu na ledową. Szczerze mówiąc, ta z zestawu z Neonail na pewno nie była warta swojej ceny, nie utwardzała lakieru dobrze (mimo czasu automatycznego 2 minuty!!!). Z pewnością na podrzędnych stronkach identyczny model znajdziemy co najmniej połowę taniej. Tym bardziej, że lampa nigdzie nie jest oznaczona jako oryginał Neonail.
Model, który tym razem wybrałam to Diamond Light CCFL & LED 36W w kolorze czarnym. Przeczytałam dużo pozytywnych opinii na jej temat, cena trochę kusiła, do tego ten uroczy wygląd więc zdecydowałam się ją zamówić. Mimo obaw, że zamówienie nie dojdzie, pieniądze przepadną (cała ja) i zostanę bez lampy i z półmetrowym odrostem na paznokciach, paczka dotarła niecałe 24 godziny po zaksięgowaniu wpłaty. Szczerze mówiąc tak szybkiego czasu realizacji się nie spodziewałam :)
Paczka była solidnie i bezpiecznie zapakowana, dodatkowo dorzucone było kilka pierdółek w gratisie- ot, taki mały drobiazg, a cieszy.




Oczywiście, jak to ja, od razu usiadłam do testowania lampy i byłam baaardzo mile zaskoczona. Jest ona zasilana zarówno żarówkami LED, jak i UV(w formie spirali) co, jak mówi producent, powoduje utwardzenie hybrydy już w 20 sekund. Ja dla pewności wolałam potrzymać 40 sekund, tak jak podaje Neonail dla lamp o mocy 36W tak, jak ta. 
Parę informacji technicznych:
✓ lampa posiada 3 wbudowane czasy utwardzania: 10, 30 i 60 sekund
✓ wbudowany sensor ruchu, który działa jednak tylko wtedy, jeśli położymy rękę/ palec na dole lampy dotykając jej
✓ wyjmowany spód na magnes, co ułatwia robienie pedicure
✓ lampa mimo małego rozmiaru mieści całą rękę (jednak ja preferuję utwardzanie kciuków osobno, aby zapobiec rozlaniu się lakieru poza płytkę paznokcia)
✓ modny, nowoczesny wzór, dostępna w dość dużej gamie kolorystycznej
 12 diod LED (24W) + spirala CCFL (12W)
✓ lampa jest energooszczędna
✓ wymiary lampy: 17,5 x 15 x 8cm
✓ zasilacz jest oddzielny, lampa nie posiada kabla 'na stałe'
✓ wnętrze jest całkowicie lustrzane, co powoduje, że paznokcie będą utwardzone równomiernie






Póki co jedynym minusem lampy jest to, że napisy przyklejone na górze zaczęły od razu się odklejać. Ale myślę, że da się to jakoś przeboleć ;)

A teraz przejdę do tego, co wymalowałam na paznokciach.
Tym razem postawiłam na klasyczny nude z lekkim, połyskującym akcentem. Na zdjęciach widać jeszcze mój poprzedni mani- Mystic Bluebell w całości pokryty pyłkiem Moonlight effect. Na początku mojej zabawy z hybrydą nie przykładałam uwagi do tego, jakiej marki lakier posiadam. I tu popełniłam błąd, bo o ile niektóre z tych tańszych mogą się lepiej nakładać, to przy ściąganiu prędzej odejdzie nam cały paznokieć, niż sam lakier... Tak więc wolę kupić rzadziej, ale coś porządnego.






Zaczęłam od ściągnięcia starych hybryd (zmieniam co tydzień- moje paznokcie mega szybko rosną, a nie mogę wytrzymać z odrostem i zaczynam, o zgrozo, zdzierać lakier). W tym celu najpierw spiłowuję szorstkim pilnikiem wierzchnią warstwę lakieru, następnie nasączam waciki bezpyłowe acetonem i nakładam klipsy. Trzymam co najmniej 5 minut- jeśli hybryda ładnie odchodzi bez użycia siły, ściągam ją delikatnie przy użyciu patyczka.


Następnie pozostałość lakieru usuwam polerką do paznokci. Skórki smaruję preparatem do ich usuwania, a po ok. 5 minutach odsuwam je patyczkiem lub kopytkiem.



Po odsunięciu skórek paznokcie przemywam cleanerem, smaruję primerem i wkładam dosłownie na chwilę do lampy.



Paznokcie są teraz wysuszone i odtłuszczone, można więc zacząć nakładanie bazy. Ja tym razem  nałożyłam 2 cienkie warstwy, żeby paznokcie były nieco twardsze. Za każdym razem wkładam rękę do lampy na ok. 40 sekund.



Kolor, jakim tym razem się bawię, to mój ulubiony, klasyczny Natural beauty (pierwsza hybryda, jaką miałam). 2 warstwy wystarczą w zupełności, tak aby nie stworzyć śmiesznego efektu na paznokciu.


Na niektóre pazurki naklejam srebrną tasiemkę, po czym wszystkie przykrywam jedną warstwą topu bez warstwy dyspersyjnej Dry top (wolę ten od zwykłego, bo nie lubię się bawić z dodatkowym przemywaniem go, o czym przeważnie zapominam).



Na koniec smaruję skórki oliwką. Zapach jaki posiadam, to migdał- bajeczny!



Co myślicie o takich postach- może dodawać częściej coś o paznokciach i paznokciowych stylizacjach?
Używacie hybryd? Jeśli tak, to jakie marki są Waszymi ulubionymi?

sobota, 28 października 2017

CHOKER SHIRT | SUEDE ANKLE BOOTS



W nawale nauki, projektów i innych rzeczy, które mnie ostatnio przytłaczają, udało mi się wygospodarować chwilę, żeby pojawić się na blogu. W końcu odwiedziłam rodzinne strony, tak więc bez wyjścia na zdjecia nie mogło się obyć. Szczególnie, że pogoda dopisuje- nie jest jeszcze zimno, a krajobraz jesienny daje o sobie znać :)
Lubię jesień, dobrze mi się kojarzy. Wiele osób dopada wtedy deprecha, melancholia i inne takie. Ja chyba ze względu na swój czarny charakter lubię właśnie tę porę roku.

Kurtka, którą mam na sobie, wystąpiła w poprzednim poście. No ale jest moją ulubioną, a dodatkowo idealnie wpasowała się w stylizację. Ostatnio trochę nowości pojawiło się w mojej szafie, tak więc zaczęłam kombinować. Szczególnie, że odważyłam się na parę ubrań, o których jeszcze niedawno nawet bym nie pomyślała. Buty, mimo obcasa, są mega wygodne, dzięki temu, że są na grubym słupku. Do tego denimowe spodnie trochę na styl lat 70-80. Od dawna szukałam czegoś własnie w tym stylu i znalazłam, cierpliwość popłaca :D
Cały outfit chyba dobrze się wpasowuje w tę ponurą pogodę, bo nie wyróżnia się niczym szczególnym, jeśli chodzi o kolorystykę i dodatki. Uznałam, że choker, który jest 'włączony' w bluzkę jest już wystarczającą ozdobą i nie chciałam z siebie robić bożonarodzeniowej choinki. Jedynym akcentem jest zegarek, z którym się nie rozstaję i delikatna bransoletka.
Obawiam się, że w najbliższym czasie przez studia znów nie będę się tu za często pojawiać, ale postaram się w miarę ogarnąć, żeby nie zrobić zastoju jak w ubiegłym roku... Może uda mi się wyrwać na jakieś zdjęcia we Wrocławiu, ale nic nie obiecuję :D













shirt bershka | pants wrangler | jacket bershka | shoes deezee | nails neonail + siren effect

czwartek, 28 września 2017

BLACK SNEAKERS | LEATHER JACKET



Jesień się rozpoczęła, więc oczywiście dopaść mnie musiała choroba. Tradycyjnie, zapalenie krtani na koniec wakacji, hurrra... Przez to nie mogę wyjść na dwór, żeby trochę poświrować ze zdjęciami, ale na szczęście w zapasie coś tam się znalazło, z ostatniego wyjazdu do Wrocławia.
W sumie sesja nie była jakoś specjalnie planowana, był to zwykły spacer, a że miałyśmy ze sobą aparat, to coś z tego wyszło :) Zwykły casual, oprócz malinowych paznokci i khaki torebki (która też jakoś szczególnie nie rzuca się w oczy pod względem koloru), mam na sobie outfit black&white. I musze przyznać, że w takich zestawach kolorystycznych czuję się najlepiej.
Kurtkę kiedyś już pokazywałam na blogu, klasyczna 'skóra' - must have w każdej szafie. Spodnie też już tutaj się pojawiły. Ściślej mówiąc, to ten model, bo jest już kolejna para, tak mi się spodobały :D (stylizację z obiema rzeczami zobaczycie tutaj). Buty- na sneakersy polowałam już dłuuuugo, ale nigdy jakoś nie było okazji, żeby je kupić, bo albo kasy brak, albo nie taki model, albo jeszcze coś innego. A te kupiłam w sumie przez przypadek, ale jestem w pełni zadowolona. Mimo koturny,tak wygodne, że zastanawiałam się, czy nie iść w nich na zumbę :D Szkoda tylko, że są wykonane z takiego tworzywa, które mega szybko się brudzi i, niestety, jest to widoczne..
Mam nadzieję, że choróbsko pójdzie sobie precz i jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego uda mi się wyrwać na zdjecia (o ile pogoda nie pokrzyżuje planów, bo teraz z nią to już nic nie wiadomo...).













Jak tam Wasze przygotowania do jesieni? Melancholijne nastroje już doskwierają?

pants, jacket bershka | shirt sh | sneakers local boutique | bag house

poniedziałek, 18 września 2017

WATERFALL COAT | RIPPED JEANS


I znowu nie było mnie tu prawie cały miesiąc... Ale to przez totalny brak czasu, bo ciągle tylko dom-praca-dom. A do tego doszła jeszcze przeprowadzka, załatwianie kilku spraw i jakoś tak zleciało.
Dzisiejszy post zrobiony w miejscu, które urzekło mnie od pierwszego wejrzenia, czekałam tylko na okazję, żeby móc zrobić tam zdjęcia. Oczywiście nie mogło być tak pięknie i kiedy tylko wyciągnęłyśmy aparat, zaczął padać deszcz, ale dałyśmy radę :)
Mimo że we Wrocławiu mieszkam już rok, to chyba dopiero druga sesja zrobiona w tym mieście. Dziwna sprawa, muszę coś z tym zrobić, w końcu jest tu tyle pięknych miejsc.
Co do stylizacji- moje ulubione jeansy typu ripped, które jednak nie do końca należą do tych porwanych, bo są podszywane. Jakoś typowe ripped jeans nie przemawiają do mnie. Do tego zwykły t-shirt w klasycznej czerni i perełka w mojej szafie- długi płaszcz waterfall. Nie wiem dlaczego, ale zakochałam się w nim kiedy go tylko zobaczyłam w sklepie, ma w sobie to coś. Różowe creepersy- nie od razu mnie do siebie przekonały, kiedyś wręcz mnie odrzucały, ale jak widać kobieta zmienną jest :D Nigdy nie pomyślałabym, że te buty mogą być aż tak wygodne. No i wisienka na torcie, szmaciana torba 'eco'. Niby stworzona na zakupy, ale często ją wplatam w stylizacje, bo jest mega pojemna i wygodna. No i do tego napis, który przykuwa uwagę.
W całym outficie postawiłam przede wszystkim na styl miejski, czyli wygodę. Zdjęcia były robione na szybko, bo chciałyśmy trochę polatać po Wrocławiu i zobaczyć te najciekawsze i warte zwiedzenia miejsca. 
A teraz nie zanudzam, tylko przechodzę do zdjęć ;)




















jeans orsay | t-shirt sh | shoes deichmann | bag kaufland + diy | coat local boutique

Jakie miejsca na zdjęcia polecacie we Wrocławiu? Co myślicie o takich 'miejskich' stylizacjach?