wtorek, 13 grudnia 2016

KOSMETYKI Z CHIN- HIT CZY KIT?

Tak jak obiecałam, dodaję post z kosmetykami.
Pierwszy raz w życiu używam kosmetyków z chińskiej strony. W sumie bałam się ich używać i z początku byłam dość sceptycznie nastawiona, jednak postanowiłam poddać się próbie. Firma Banggood zaproponowała mi, abym przetestowała paletkę cieni oraz paletę szminek. To już nie pierwszy raz, kiedy mam do czynienia z tą stroną, gdyż współpracujemy od dłuższego czasu. Dlatego zdecydowałam się na zamówienie tych kosmetyków.
Tak jak już wspomniałam, miałam mieszane uczucia co do produktów tego typu (szczerze mówiąc nadal takie mam) i bałam się reakcji alergicznej. Akurat pod tym względem póki co jest wszystko ok, jednak kosmetyki pozostawiają wiele do życzenia. Ale przejdę do dokładniejszego opisu obu produktów.

Paletka 40 cieni do powiek




Dostępna w 2 wariantach kolorystycznych. Może samych kółeczek z cieniami jest 40, ale kolory niestety powielają się. Jasne odcienie są baaardzo słabo napigmentowane, jednak te ciemniejsze są całkiem w porządku, pod warunkiem, że jesteśmy zwolenniczkami delikatnego makijażu. Paleta zawiera odcienie matowe, połyskujące i te bardziej 'glamour'. Moje serce podbiły właśnie te ostatnie. Mają konkretny pigment i świetnie błyszczą. Można je używać nawet jako rozświetlacza. Co do trwałości kosmetyku- jeśli nałożymy bazę pod cienie, utrzyma się długo. Nawet jeśli znika z powieki, nie robią się dziwne zaciery i ślady.
Na pewno można zrobić fajny makijaż przy użyciu tej paletki. Lepszy efekt uzyskamy nakładając cienie palcem (co już parokrotnie praktykowałam i w prawie każdym przypadku wypada lepiej niż nakładanie pędzlem- m.in. cienie nie osypują się przy aplikacji).
Podsumowując, kilka wad i zalet:
-słabe napigmentowanie jasnych odcieni (na zdjęciu poniżej są praktycznie niewidoczne, tak też jest w rzeczywistości)
-krótkotrwały efekt jeśli nie nałożymy pod cienie bazy
-powtarzające się odcienie
+ładne, minimalistyczne opakowanie
+trwałe i mocno napigmentowane cienie połyskujące
+mały rozmiar paletki
+doskonała do codziennego makijażu
Z pewnością będę używać tę paletkę na co dzień, gdyż lubię takie kolorki. Do tej pory użyłam do makijażu niewiele odcieni z zestawu, jednak jestem jak do tej pory zadowolona.

Tak prezentują się switche wszystkich odcieni (jak widzimy- albo raczej NIE widzimy, jasne kolory mają słabiutki pigment...):

A tutaj moi ulubieńcy z palety:





Szczerze mówiąc, tutaj jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Na pierwszy rzut oka paletka wygląda jak zabawkowa- taką którą miałam mając kilka lat i udawałam, że jestem profesjonalną makijażystką (którą swoją drogą nadal chciałabym być :D). Kiedy zeswitchowałam szminki, miałam wrażenie, że mają praktycznie zerowe krycie. Jednak nakładając je na usta przekonałam się, że wcale tak nie jest! W zestawie mamy dodatkowo dwustronną konturówkę, która jest dopasowana do odcieni w palecie (przynajmniej udaje, że jest). Ona też jest bardzo przyjemna, bo jest miękka, nie tak jak większość tanich kosmetyków tego pokroju. O ile ta jaśniejsza, różowa strona nie bardzo pasuje mi do kolorów szminek, ta ciemniejsza jest idealna do 2 czerwieni.
Dodatkowo mamy dołączony pędzelek (może nie najwyższej klasy), który jest moim zdaniem bardzo wygodny do nakładania szminki :)
Jak więc podsumuję ten produkt?
-mało stabilne opakowanie- mam wrażenie, że nie przetrwa długo w całości
-trzeba nałożyć kilka warstw kosmetyku, żeby wyglądał regularnie i estetycznie
+nie ma zapachu ani smaku, co jest dla mnie po prostu cudem, bo nienawidzę smakowych kosmetyków do ust
+gama odcieni od neutralnego, prawie niewidocznego do pięknej, intensywnej czerwieni
+dość trwałe
+zawiera pędzelek, bez którego sobie nie poradzimy przy takiej formie kosmetyku
+nie wysuszają ust, mają konsystencję masełka


Zauważyłam też, że szminki lepiej rozcierają i nabierają się na pędzel jeśli są 'podgrzane'- trzymałam je na parapecie koło grzejnika i o wiele szybciej aplikuje się je gdy są lekko roztopione.
Chyba każdy odcień mi przypasował, jestem zdziwiona tym, że dobrze się czuję w czymś, o nie jest matowe :D

A tutaj możecie zobaczyć, jak pomadki prezentują się na ustach (przy 3. widać konturówkę, która nie pasuje mi do żadnego z odcieni, chyba będę ją używać jako samodzielny kolor na całe usta):


Trzecim produktem, jaki dostałam w paczce jest zalotka do rzęs.
Muszę się przyznać, że nigdy nie używałam zalotki, bo się bałam :D Zawsze widząc to ustrojstwo miałam przed oczami widok wyrwanych rzęs i raczej stroniłam od niego. Ale no jak to mówią, raz kozie śmierć- spróbowałam, użyłam, żyję i rzęsy mam w całości!  W sumie nigdy nie czyłam potrzeby stosowania zalotki, bo mam naturalnie kręcone rzęsy. Dlatego też nie zauważyłam różnicy po użyciu jej.
Produkt oceniam dość neutralnie- zalotka jak zalotka, co tu może być zaskakującego. Podoba mi się jednak kolor, fajny róż. Szczegóły może pozostawiają trochę do życzenia, bo w niektórych miejscach widać już przetarcia (mimo że zalotka jest dopiero co wyciągnięta z opakowania i użyta raz).




A co Wy sądzicie o chińskich kosmetykach? Macie jakieś ulubione, czy raczej omijacie je szerokim łukiem?

zapraszam na mój Instagram:

8 komentarzy:

  1. Z chińskich stron zamawiałam tylko pomadki :) Fajne zamówienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne kolory są w tej palecie. Brązy dobre do dziennych makijaży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, są widoczne ale niezbyt intensywne :)

      Usuń
  3. Paletka świetnie się prezentuje :))

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chyba nigdy nie zdecyduję się na takie kosmetyki, boję się tego używać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam pomadki z chin i u mnie świetnie się sprawdziły:)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ładna paleta!

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta paletka ciekawie wygląda :) Troszkę obawiam się kupować kosmetyki z chin :)
    Obserwuję :*:)

    OdpowiedzUsuń