sobota, 29 października 2016

AUTUMN VIBES


Patrząc na czas, jaki upłynął od ostatniego posta ze stylizacją na blogu trochę mi wstyd. Bo jak mogłam aż tak go zaniedbać?
Niby plan zajęć mam bardzo fajny, praktycznie ciągle 'wolne', jednak czas poza uczelnią spędzam przeważnie na ostrej nauce (której efekty są w lesie, ale pomińmy ten fakt :D). Najbliższy tydzień jednak zamierzam spędzić leżąc do góry brzuchem, bo mam w końcu wolne. Władze uczelni przychyliły się biednym studentom i dają trochę odpocząć.
Dopiero kiedy przyjechałam do rodzinnego miasta, poczułam, że nadeszła jesień. Bo tutaj jest kolorowo od liści, na ulicach czuć palone drewno, jest tak spokojnie... Nie to co w szarym, zatłoczonym Wrocławiu. Ale taka kolej rzeczy- trzeba się przyzwyczaić.
Ten klimat zmotywował mnie do zrobienia zdjęć. W sumie cała stylizacja była stworzona bardzo spontanicznie, a szykując ją  kierowałam się chyba zmysłem budowlańca (co te studia robią z człowiekiem) i poczułam się jak na budowie :D. Brakuje tylko kasku.
Mam nadzieję, że przez ten tydzień uda mi się zebrać na jakieś zdjęcia i coś tutaj się stworzy, a teraz już nie zanudzam i zapraszam do oglądania!




















jacket stradivarius | trousers h&m | shirt house | beanie diverse | boots stylowebuty.pl



sobota, 15 października 2016

ROSSMANN PROMOCJA -49%

Tak jak obiecałam, dodaję post związany z promocją -49% w Rossmannie. Jak wiecie, drogeria organizuje taki event 2 razy w roku. Tłumy przy szafach z kolorówką, wyrywanie sobie produktów z rąk i biedne ekspedientki Rossmanna, które nie wiedzą, z której strony mają odpowiadać kobitkom, które nie mogą się zdecydować czy do ich cery pasuje koperkowy róż czy może krwawy niebieski. 
Na pierwszym etapie promocji- paznokcie i usta wybrałam się do drogerii w moim miasteczku. Tam o dziwo jeszcze takich tłumów nie było i nawet udało mi się kupić parę fajnych produktów. Jednak miałam wrażenie, że wszystkiego jest za dużo, a ja tak naprawdę niczego nie potrzebuję.
Drugi etap- oczy był już trochę trudniejszy, bo wybrałam się do drogerii w jednej z wrocławskich galerii. I pożałowałam swojego wyboru tylko jak przekroczyłam próg Rossmanna. Powiem tylko, że poszłam tam pierwszego dnia o wczesnej godzinie. Nie dość, że półki puste, to babeczki i tak się do nich pchają z nadzieją, że produkt się nagle magicznie pojawi. Postanowiłam więc zrobić zakupy przez internet z dostawą do drogerii- wysyłka darmowa, a paczka była do odebrania dosłownie po godzinie od wpłynięcia wpłaty. Tutaj więc jestem zadowolona.
Ostatni etap- twarz niestety zmusił mnie do tego, żeby znów odwiedzić drogerię osobiście, bo nie wiedziałam jaki podkład i jego odcień wybrać. W pierwszej drogerii nie wygrałam wojny i nie zdobyłam tego, co chciałam, więc poszłam do kolejnej i tam już udało mi się kupić to, co potrzebowałam.
Podsumowując, zrobiłam sobie zapasy na co najmniej pół roku, nie wiem które z kosmetyków były mi naprawdę potrzebne :D Niektóre z nich to dla mnie zupełne nowości, niektóre są moimi must-have ulubieńcami.
Dość ględzenia, zobaczcie w co się zaopatrzyłam :)

Usta i paznokcie:

  • Eveline, Nail Therapy Professional (odżywka wzmacniająca z diamentami)- miałam już kilka buteleczek, używałam często i jestem zadowolona. Faktycznie wzmacnia paznokcie, ale nie polecam używać jej non-stop, bo przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego.
  • Miss Sporty, Nail Expert,Turbo Dry Top Coat (Szybkoschnący top do paznokci)- faktycznie przyspiesza wysychanie paznokci, szczególnie jeśli kładziemy kilka warstw lakieru. Może nie schnie w 60 sekund, ale działa :)
  • Miss Sporty, Lasting Color Gel Shine, lakier do paznokci (czerwony)- fajny pędzelek, wygodna aplikacja. Mam go obecnie na paznokciach i trzyma się póki co już kilka dni, nadal wyglądając bardzo dobrze.
  • Wibo Coat manicure- zarówno Wibo, jak i Miss Sporty mają fajne lakiery w przyzwoitej cenie. Ja niestety paznokcie muszę mieć ciągle pomalowane, więc mniej więcej raz na tydzień je maluję, a te dwie marki nie zawodzą.
  • Lovely, Matte Top Coat (Matujący top do paznokci)- również kolejna buteleczka. Lubię mieć matowe paznokcie (ze względu na ich wygląd, ale też na fakt, że pomalowane matem szybciej schną!). Ten coat po kilku dniach matowy już niestety nie jest, ale chyba ni ema takiego matu, który nie zacznie robić się połyskujący. 



  • Precious Oils Lip Elixir 'Cranberry' (Olejek do ust 'Żurawina')- dość głośno o nim było, więc postanowiłam wypróbować. Smak i zapach fajny, może i trochę nawilża usta. Optycznie powiększa (jak każdy błyszczyk, bo nim właśnie jest). Trochę śmieszy mnie nazwa 8w1, co jest w sumie charakterystyczne dla Eveline...
  • Maybelline, Vivid Matte Liquid, błyszczyk do ust- fajny odcień, średnia trwalość. Matowy efekt uzyskałam dopiero, gdy odcisnęłam usta na chusteczce. Jednak jestem zadowolona.
  • Lovely, Color Wear Long Lasting (Pomadka w pisaku)- mimo opinii, że jest średnio trwała, musiałam sama spróbować. I się zdziwiłam, bo trwałość ma mega fajną i trzyma się naprawdę długo. Szkoda, że nie jest matowa, ale to nie problem- starczy lekko przypudrować i mamy piękny matt! Odcienie są delikatne i naturalne (mimo zmyłki w postaci koloru opakowania). Mają fajny zapach i rozsmarowują się niczym masełko do ust:

Oczy:




  • Go Nude, Smoky Edition (Paleta cieni do powiek), którą opisywałam tutaj. Póki co sprawdza się dobrze, używałam na razie tylko do makijażu codziennego. Kolory fajnie się łączą.
  • Miss Sporty, Studio Eyebrow Kit, zestaw do makijażu brwi- pierwszy raz ją kupiłam, bo wyglądała dość przyzwoicie. I rzeczywiście, ma ciepły brązowy odcień, który pasuje do moich włosów. Wcześniej używałam kolorów ciemniejszych, ale po zmianie odcienia włosów wypadało zmienić również kolor brwi. 
  • Eveline, Eyebrow Corrector, korektor do brwi 5w1, odcień light- bałam się, że będzie za jasny, ale prezentuje się bardzo fajnie. Nie skleja brwi i ma wygodną szczoteczkę w formie kulki.
  • Lovely, Pump Up, tusz do rzęs podkręcający- słyszałam raczej pozytywne opinie na temat tuszów z Lovely, ale dopiero teraz przekonałam się, żeby wybrać jeden z nich. Padło na Pump Up, który wydłuża rzęsy i nadaje delikatnie objętości. Trzeba jednak uważać, bo może je posklejać. Nie spodziewałam się tak dobrego tuszu za tak małe pieniądze. W sumie to najważniejsza jest szczoteczka, nie sama zawartość buteleczki. Czy podkręca- nie wiem, bo mam naturalnie kręcone brwi i nie potrzebuję podkreślenia tego efektu:)
  • Maybelline, Master Ink, precyzyjny liner satin- drugie opakowanie trafiło już w moje ręce. Pierwszy raz kupiłam go dlatego, że innego przyzwoitego nie znalazłam, a potrzebowałam linera na już. Na początku byłam średnio zadowolona, bo ma pędzelek w formie gąbki, ale posługiwanie się nim to kwestia wprawy. Można nim robić zarówno cienkie jak i grube kreski. Jest trwały, lecz nie wodoodporny.
  • Lovely, Nude Eye Pencil (Cielista kredka do oczu)- kredka do linii wodnej oka. Na początku była twarda i nie chciała rysować, jednak po lekkim 'rozpisaniu' działa normalnie. Nie jest jednak jakoś super trwała, czego nawet nie oczekiwałam za produkt w tej cenie.
Twarz:

  • Lirene Dermoprogram, City Matt (Fluid matująco - wygładzający)- mam go pierwszy raz, kupiłam rzutem na taśmę, ale czytałam pozytywne opinie na jego temat. Ma ładny zapach, nie matuje specjalnie mocno, krycie średnie. Minusem jest to, że nie widać, ile go zostało w opakowaniu. Pompeczka nie jest odkręcana, więc gdy zostanie go niewiele będzie problem z wydobyciem kosmetyku na zewnątrz. Na razie nie używam, by zużyć to co mi zostało- zobaczymy jak się będzie sprawował.
  • Rimmel, Stay Matte, Pressed Powder. Szok, przez tyle czasu używałam pudrów sypkich i przerzucam się na puder w kamieniu! Uznałam, że może będzie lepiej matował. Poza tym sypkie pudry w połowie lądują na twarzy, a w połowie naokoło, gdyż rozsypują się na wszystkie strony podczas nakładania. Ten już kiedyś miałam, więc nie do końca jest to dla mnie nowość.
  • Maybelline, Dream Lumi Touch Highlighting Concealer (Korektor rozświetlający)- od x czasu używałam pod oczy korektora z Eveline, jednak teraz chciałam spróbować czegoś nowego. Ten zaciekawił mnie pędzelkiem, który w sobie ma. Ciekawa forma aplikacji, póki co sprawdza się dobrze.
A tutaj makijaż wykonany za pomocą w/w kosmetyków:



To tyle z moich Rossmannowych łupów. Jak Wy oceniacie promocję w tej drogerii? Miałyście kiedyś do czynienia z tymi kosmetykami?





sobota, 8 października 2016

WIBO GoNUDE SMOKY EDITION

Ostatnio baaardzo zaniedbałam bloga. Może dlatego, że totalnie straciłam motywację do pisania tutaj, nie miałam pomysłów na to, by coś dodawać. A do tego doszedł brak czasu związany z przeprowadzką i rozpoczęciem studiów. W sumie nie wiem, czy ten post dobrze się przyjmie, bo i teraz nieszczególnie mam wenę, by cokolwiek pisać.

W związku z promocją -49% w Rossmannie postanowiłam w końcu zaopatrzyć się w paletkę GoNude od WIBO. Kusiła od długiego czasu, jednak nigdzie jej nie mogłam znaleźć, a w regularnej cenie (ok. 44zł) nie przemawiała zbytnio do mnie. Szczególnie, że słyszałam dość mocno podzielone opinie na jej temat. W końcu zamówiłam ją w internetowej drogerii Rossmann i przyszła do sklepu w moim miasteczku dosłownie w ciągu godziny (wraz z innymi kosmetykami). Jeśli czas pozwoli, to pod koniec 3 etapu promocji zrobię tradycyjnie post o moich zdobyczach :)


Jak już wspomniałam, cena paletki nie powala, szczególnie patrząc na jej jakość.Nie mówię, że jest zła, ale wiele firm proponuje w o wiele niższej cenie kosmetyki o podobnej jakości. Dużym plusem paletki jest metalowe pudełko, które wydaje się być dość solidne. Paleta posiada lusterko, którego równie dobrze mogłoby w niej nie być. Jakość porównywalna mniej więcej do lusterka w zabawkach dla dzieci (mocno zniekształca). W zestawie mamy dołączony pędzelek, moim zdaniem bardzo dobry, z dwiema końcówkami- do nakładania i blendowania cieni. 


Co o produkcie mówi producent?
Paleta 12 cieni do oczu do wykonania makijażu smoky eyes. Wszystko, czego potrzebujesz do wykonania kultowego makijażu Smoky-teraz zamknięte w jednym pudełku. Umiejętnie skomponowana paleta 12 cieni doskonale sprawdzi się w wielu wariantach makijażu: od klasycznego, czarnego smoky, przez fioletowe, grafitowe, aż do naturalnych-ciepło brązowych i naturalnych.
Gwarancja gwiazdorskiego makijażu prosto z Hollywood. Intensywnie napigmentowane kolory łatwo się blendują, pozwalając wykonać idealny SMOKY EYES. Zestaw zawiera pędzelek z naturalnego włosia, którego wyprofilowany kształt zapewni perfekcyjną aplikację cieni i ułatwi uzyskanie efektu "przydymionego" oka.

Jaka jest moja opinia?
Trochę się zawiodłam. Cienie osypują się podczas nakładania. Co do intensywnego napigmentowania nie do końca się zgodzę- owszem, maty są dość dobrze napigmentowane, półmatowe odcienie też nawet nawet, lecz te połyskujące trzeba nałożyć na powiekę już większą ilością warstw ( co widać na zdjęciu powyżej). Fioletowy odcień koło fioletowego chyba nawet nie stał, na oku zrobił się grafitowy. Cienie nakłada się łatwo, ja wolałam nałożyć pod nie korektor jako bazę, by trzymały się nieco dłużej i rzeczywiście to pomogło, Jednak wolałabym nie ryzykować nie kładąc pod nie bazy.
Odcienie w paletce są klasyczne, dzięki czemu rzeczywiście możemy jej używać na różne okazje- od codziennego, zwykłego makijażu po ten bardziej szałowy, imprezowy.
Teraz trochę wad i zalet produktu:
+ solidne opakowanie
+ dobrej jakości pędzel
+ gama odcieni pozwalająca na użycie kosmetyku na różne okazje
- większość odcieni słabo napigmentowana
- niefunkcjonalne lusterko
-cena
Podsumowując:
Paleta nie jest zła, jednak spodziewałam się czegoś lepszego od jednej z moich ulubionych marek kosmetyków. Cena produktu jest zdecydowanie zawyżona (z tego co mi wiadomo, początkowo paleta kosztowała ok.10 złotych mniej). Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić, że szału nie ma, jednak odcienie paletki przypadły mi do gustu i z pewnością będę jej używać. Paleta jest moim zdaniem ewidentnie stylizowana na tę od Urban Decay, jedynie odcienie są inaczej ułożone i kolor opakowania się nieco różni. Jakością jednak raczej nie jest w stanie dorównać oryginałowi :)

Co sądzicie o tej paletce? Czy któraś z Was ją posiada i może polecić?