piątek, 23 grudnia 2016

MAKIJAŻ ŚWIĄTECZNY | CHRISTMAS MAKEUP INSPIRATIONS

W tym roku nie będę dodawać typowo świątecznego posta, mam za to dla Was coś innego. Mianowicie szybki post (którego przygotowanie w sumie jednak trochę czasu pochłonęło) o makijażu na święta.
Przygotowałam 4 różne makijaże, każdy w innym klimacie. Jednak wydaje mi się, że pasują idealnie na ten czas. Od delikatnego, niezbyt rzucającego się w oczy, aż po mocny, widoczny. Skupiłam się tutaj na cieniowaniu oka oraz kolorze ust.
W ostatnim czasie wpadło mi w ręce trochę nowych cieni i palet, tak więc zaczęłam zabawę w wizażystce (póki co tylko na sobie, ale już chętni się pojawili, ha!).
Ale nie chcę tutaj się rozpisywać, dlatego od razu pokazuję Wam makijaże :)

Tutaj kosmetyki, które były bazą do każdej z opcji:


Korzystałam z 3 palet cieni i 2 pojedynczych kolorów, które możecie zobaczyć tutaj:



Dla porównania wszystkie wersje makijaży:


1. Intensywny, w odcieniu czerwieni i szarości
Użyłam czerwonych cieni z palety Makeup Revolution Flawless Matte 2. Dostałam ją pod (wcześniejszą) choinkę i od razu się zakochałam, takich odcieni szukałam już od dłuuugiego czasu. Pigmentacja również jest świetna.
Na usta nałożyłam pomadkę w kredce Lovely Colour Wear.







2. Z pazurem, widoczny i intensywny w odcieniach fioletu i granatu
Tutaj główną rolę gra fiolet- pojedynczy Matt Eye Shadow od MySecret (którego oczywiście gdzieś wetknęłam przed zrobieniem mu zdjęcia).
Granat pochodzi z Flawless Matte.
Na ustach matowa pomadka Longstay Liquid Matte Lipstick od Golden Rose; odcień 10- mój ulubieniec w ostatnim czasie.










3. Brązowy glam, delikatny z połyskiem i mocnym akcentem na ustach
Tutaj użyłam brązów z Flawless Matte oraz miedzianego odcienia z paletki, którą opisywałam tutaj.
Na ustach konturówka Lip Define Pencil od Wibo, odcień nr 1.











4. Delikatny, w odcieniach różu i fioletu
Tutaj główną rolę gra różowy cień L'oreal Color Riche Mono odcień 104 (matte). Fiolety znów pochodzą z Flawless Matte, delikatny połyskujący róż jest z chińskiej paletki.
Na ustach znów Color Wear od Lovely, w innym odcieniu.









Robiąc makijaż tak się wczułam, że aż potłukłam lustro, które wisiało na ścianie w moim pokoju... Czyżby 7 lat nieszczęścia? Chyba tak, bo nie będę widzieć jak wyglądam i straszyć ludzi :D

A tutaj pochwalę się jeszcze pazurkami, jakie sobie sprawiłam- klasyka, ale z małym elementem świątecznym :)



Na jaki makijaż Wy stawiacie w okresie świąt? Wolicie coś delikatniejszego czy raczej z efektem wow?
Przy okazji chciałam Wam życzyć wesołych świąt, spędzonych w gronie najbliższych; spełnienia najskrytszych marzeń i duuużo dużo szczęścia!

wtorek, 13 grudnia 2016

KOSMETYKI Z CHIN- HIT CZY KIT?

Tak jak obiecałam, dodaję post z kosmetykami.
Pierwszy raz w życiu używam kosmetyków z chińskiej strony. W sumie bałam się ich używać i z początku byłam dość sceptycznie nastawiona, jednak postanowiłam poddać się próbie. Firma Banggood zaproponowała mi, abym przetestowała paletkę cieni oraz paletę szminek. To już nie pierwszy raz, kiedy mam do czynienia z tą stroną, gdyż współpracujemy od dłuższego czasu. Dlatego zdecydowałam się na zamówienie tych kosmetyków.
Tak jak już wspomniałam, miałam mieszane uczucia co do produktów tego typu (szczerze mówiąc nadal takie mam) i bałam się reakcji alergicznej. Akurat pod tym względem póki co jest wszystko ok, jednak kosmetyki pozostawiają wiele do życzenia. Ale przejdę do dokładniejszego opisu obu produktów.

Paletka 40 cieni do powiek




Dostępna w 2 wariantach kolorystycznych. Może samych kółeczek z cieniami jest 40, ale kolory niestety powielają się. Jasne odcienie są baaardzo słabo napigmentowane, jednak te ciemniejsze są całkiem w porządku, pod warunkiem, że jesteśmy zwolenniczkami delikatnego makijażu. Paleta zawiera odcienie matowe, połyskujące i te bardziej 'glamour'. Moje serce podbiły właśnie te ostatnie. Mają konkretny pigment i świetnie błyszczą. Można je używać nawet jako rozświetlacza. Co do trwałości kosmetyku- jeśli nałożymy bazę pod cienie, utrzyma się długo. Nawet jeśli znika z powieki, nie robią się dziwne zaciery i ślady.
Na pewno można zrobić fajny makijaż przy użyciu tej paletki. Lepszy efekt uzyskamy nakładając cienie palcem (co już parokrotnie praktykowałam i w prawie każdym przypadku wypada lepiej niż nakładanie pędzlem- m.in. cienie nie osypują się przy aplikacji).
Podsumowując, kilka wad i zalet:
-słabe napigmentowanie jasnych odcieni (na zdjęciu poniżej są praktycznie niewidoczne, tak też jest w rzeczywistości)
-krótkotrwały efekt jeśli nie nałożymy pod cienie bazy
-powtarzające się odcienie
+ładne, minimalistyczne opakowanie
+trwałe i mocno napigmentowane cienie połyskujące
+mały rozmiar paletki
+doskonała do codziennego makijażu
Z pewnością będę używać tę paletkę na co dzień, gdyż lubię takie kolorki. Do tej pory użyłam do makijażu niewiele odcieni z zestawu, jednak jestem jak do tej pory zadowolona.

Tak prezentują się switche wszystkich odcieni (jak widzimy- albo raczej NIE widzimy, jasne kolory mają słabiutki pigment...):

A tutaj moi ulubieńcy z palety:





Szczerze mówiąc, tutaj jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Na pierwszy rzut oka paletka wygląda jak zabawkowa- taką którą miałam mając kilka lat i udawałam, że jestem profesjonalną makijażystką (którą swoją drogą nadal chciałabym być :D). Kiedy zeswitchowałam szminki, miałam wrażenie, że mają praktycznie zerowe krycie. Jednak nakładając je na usta przekonałam się, że wcale tak nie jest! W zestawie mamy dodatkowo dwustronną konturówkę, która jest dopasowana do odcieni w palecie (przynajmniej udaje, że jest). Ona też jest bardzo przyjemna, bo jest miękka, nie tak jak większość tanich kosmetyków tego pokroju. O ile ta jaśniejsza, różowa strona nie bardzo pasuje mi do kolorów szminek, ta ciemniejsza jest idealna do 2 czerwieni.
Dodatkowo mamy dołączony pędzelek (może nie najwyższej klasy), który jest moim zdaniem bardzo wygodny do nakładania szminki :)
Jak więc podsumuję ten produkt?
-mało stabilne opakowanie- mam wrażenie, że nie przetrwa długo w całości
-trzeba nałożyć kilka warstw kosmetyku, żeby wyglądał regularnie i estetycznie
+nie ma zapachu ani smaku, co jest dla mnie po prostu cudem, bo nienawidzę smakowych kosmetyków do ust
+gama odcieni od neutralnego, prawie niewidocznego do pięknej, intensywnej czerwieni
+dość trwałe
+zawiera pędzelek, bez którego sobie nie poradzimy przy takiej formie kosmetyku
+nie wysuszają ust, mają konsystencję masełka


Zauważyłam też, że szminki lepiej rozcierają i nabierają się na pędzel jeśli są 'podgrzane'- trzymałam je na parapecie koło grzejnika i o wiele szybciej aplikuje się je gdy są lekko roztopione.
Chyba każdy odcień mi przypasował, jestem zdziwiona tym, że dobrze się czuję w czymś, o nie jest matowe :D

A tutaj możecie zobaczyć, jak pomadki prezentują się na ustach (przy 3. widać konturówkę, która nie pasuje mi do żadnego z odcieni, chyba będę ją używać jako samodzielny kolor na całe usta):


Trzecim produktem, jaki dostałam w paczce jest zalotka do rzęs.
Muszę się przyznać, że nigdy nie używałam zalotki, bo się bałam :D Zawsze widząc to ustrojstwo miałam przed oczami widok wyrwanych rzęs i raczej stroniłam od niego. Ale no jak to mówią, raz kozie śmierć- spróbowałam, użyłam, żyję i rzęsy mam w całości!  W sumie nigdy nie czyłam potrzeby stosowania zalotki, bo mam naturalnie kręcone rzęsy. Dlatego też nie zauważyłam różnicy po użyciu jej.
Produkt oceniam dość neutralnie- zalotka jak zalotka, co tu może być zaskakującego. Podoba mi się jednak kolor, fajny róż. Szczegóły może pozostawiają trochę do życzenia, bo w niektórych miejscach widać już przetarcia (mimo że zalotka jest dopiero co wyciągnięta z opakowania i użyta raz).




A co Wy sądzicie o chińskich kosmetykach? Macie jakieś ulubione, czy raczej omijacie je szerokim łukiem?

zapraszam na mój Instagram:

niedziela, 4 grudnia 2016

BLACK&WHITE


Do tych zdjęć miałam dwa podejścia- jedno nie wyszło przez to, że było już za ciemno, a nie lubię zdjęć z fleszem. Swoją drogą, to że o 16 jest już ciemno przeraża mnie totalnie...
Ale na drugi dzień rano już udało się coś zdziałać, nawet pogoda była o wiele ładniejsza! Wyszło Słońce i nie było tak zimno jak dzień wcześniej.
W końcu przywiozłam sobie do Wrocławia aparat, więc może częściej coś tu się będzie pojawiać. No i też ogarnęłam trochę sprawy w nowym miejscu, zaaklimatyzowałam się i bardziej potrafię sobie zorganizować czas, mimo że nauki mam mnóstwo i jeszcze więcej. Ale takie uroki pierwszego roku studiów, szczególnie na moim kierunku :D Cieszy mnie jednak to, że na razie nie mam większych problemów na uczelni, ciężka praca popłaca!
W ostatnim czasie długo nie dawałam posta ze stylizacją, tak więc trochę nowości w mojej szafie się uzbierało. Zestaw, który dziś pokażę jest klasyczny i w delikatnie elegancki. Ci, którzy śledzą mojego bloga już wiedzą, że nie lubię wymyślnych stylizacji i większość mojej szafy tworzą ubrania typu basic.
Zaczął się grudzień, a z nim mrozy, tak więc oczywiście do wszystkiego miałam kurtkę. Zima zbliża się wielkimi krokami, brr.. 
W najbliższym czasie pojawią się posty o kosmetykach, więc blog znów powróci do życia. Może nawet uda mi się dodać coś ze stylizacjami :)



















shoes ccc | pants, scarf bershka | blazer reserved | t-shirt h&m
Jak radzicie sobie z mrozami? Łatwo jest Wam połączyć ciepłe ubranie z dobrym wyglądem?