sobota, 10 lutego 2018

Prostownica REMINGTON S8598 Keratin Protect

Po raz kolejny wieki minęły, odkąd tutaj ostatnio byłam. Ale teraz mam kilka dni ferii, więc czas najwyższy z czymś się pojawić :)
Jakiś czas temu oddałam do reklamacji prostownicę, którą już Wam tutaj pokazywałam klik.
Zepsuło się coś z zasilaniem, ale pomimo tego nadal mogę polecić ten model. Reklamacja została uznana, dlatego postanowiłam dołożyć troszkę więcej i kupić coś lepszego. Podobno wielkie WOW na rynku, nowość, sratatatata... No więc Justyna wyszła ze sklepu zadowolona z najnowszym modelem od Remingtona-S8598 Keratin Protect. 


Post z recenzją planowałam już od jakiegoś czasu, jednak wolałam ją wypróbować trochę dłużej, żeby opinia była bardziej rzetelna. 
A więc od początku. Co nam mówi producent?
• Odżywia włosy podczas stylizacji
Inteligentna prostownica Keratin Protect posiada zaawansowaną technologię płytek ceramicznych, które zawierają keratynę i olej migdałowy, które uwalniają się podczas stylizacji i wnikają w strukturę włosa. Efekt? Gładkie, lśniące, miękkie i zdrowe włosy!

• 3x większa ochrona!
Prostownica Keratin Protect odczytuje poziom wilgoci włosów 8x na sekundę, dostosowując urządzenie do aktualnego stanu stylizowanych włosów.
Cyfrowy wyświetlacz temperatury obejmuje 5 ustawień od 150°C do 230°C, co umożliwia dostosowanie temperatury do rodzaju włosów. Ale nie musisz się tym zbytnio przejmować, bo dzięki inteligentnemu czujnikowi, prostownica automatycznie zmniejsza lub zwiększa temperaturę w zależności od wilgoci we włosach! Prostownica nigdy nie zaaplikuje szkodliwej dawki ciepła, czego efektem są 5x mocniejsze włosy* i mniejsze ryzyko rozdwojonych końcówek i uszkodzeń.



  • Inteligentny czujnik temperatury Heat Protection 

    Trochę bajer, często w ten paseczek na płytce wplątują się włosy. 

     


  • 3x większa ochrona dla mniej zniszczonych włosów (w porównaniu ze standardową prostownicą Remington bez czujnika temperatury)

    Nie wiem na ile jest to prawdziwe i działające, nie używałam starszego modelu. Ale włosy faktycznie nie mają zapachu spalenizny, jak to w niektórych prostownicach bywa. Nie są przesuszone, wręcz przeciwnie wydają się być zdrowsze po wyprostowaniu. A moje włosy niestety mają tendencje do puszenia się na końcówkach, co dodatkowo spotęgowało farbowanie. 





  • Powłoka Advanced Ceramic wzbogacona keratyną i olejkiem z migdałów

    Faktycznie działa, włosy są bardziej odżywione i lśniące, jak już wyżej napisałam- wydają się być zdrowsze po prostowaniu. Jednak na  początku miałam wrażenie, że wyglądają wręcz na tłuste. Ciekawi mnie jednak, gdzie ten olejek został wepchany, bo nie wylatuje znikąd, nie ma tu żadnego zbiorniczka. Więc raczej jest to taki trochę pic na wodę i bajer, który działa tylko na początku.

     

     

     

     


  • Szybki czas nagrzewania w 15 sekund 

    Tu się nie zgodzę, przy wyższych temperaturach czas jest O WIELE dłuższy... W Babyliss to była faktycznie niecała minuta, tutaj bywa różnie... 

     


  • Automatyczny wyłącznik bezpieczeństwa po 60 minutach

    Tego nie przetestowałam, bo zawsze wyłączam prostownicę od razu po zakończeniu prostowania. Jednak ta opcja jest moim zdaniem niezbędna, bo czasem się w pośpiechu zdarzy zapomnieć wyłączyć ;)



  • Zintegrowany wyświetlacz temperatury z 5 ustawieniami 160 - 230°C

    Taki zakres temperatury to był podstawowy parametr, kiedy wybierałam prostownicę. Czasem chcę tylko delikatnie podprostować włosy, a czasem chcę, żeby były proste jak drut :D Tym bardziej, że mam dość oporne na modelowanie. Jest to też dobra opcja pod tym kątem, że każdy ma inną strukturę włosa, cienkich i łamliwych przecież nie wyprostujemy 230, a znowu gęstych i grubych nie ujarzmi 160 stopni.

     


  • Długie, ruchome płytki o długości 100mm pozwalają wyprostować większą partię włosów

    Tutaj akurat nie zauważyłam jakiejś diametralnej różnicy między tym modelem, a prostownicami, które już kiedyś miałam. Płytki są w sam raz dla mnie.

     

     

     

     

     


  • Blokada płytek dla łatwiejszego przechowywania 

    To akurat posiada prawie każda prostownica. Jednak w mojej prostownicy chodzi dość opornie i mam często problem z otworzeniem. 


     



  • 3 lata gwarancji + 1 dodatkowy rok po zarejestrowaniu się na stronie producenta 

    W moim przypadku must-have, bo każda prostownica wręcz pali się albo wybucha mi w rękach :D Jednak nie wiem czemu na opakowaniu jest napisane 5 lat gwarancji, a de facto jest to tylko 3-letni okres. 

     

 Poza problemem z otwieraniem prostownicy, widzę w niej jeszcze jeden dość ważny minus- brak jonizacji. Moje włosy na szczęście nie elektryzują się jakoś szczególnie, jednak obecność jonizacji jest istotna.
Keratyna w prostownicy jest dużym plusem- zauważyłam, że po solidnym wyprostowaniu włosów, nawet po umyciu układają się trochę inaczej. I faktycznie są dłużej proste, coś z keratynowego prostowania tutaj mamy.

Prostownica jest fajnie zapakowana w ładny futerał, który jest wyścielony podkładką termoizolacyjną. Ten gadżet jest przydatny, kiedy chcemy od razu po prostowaniu włosów spakować do torby/walizki (co mi się dość często zdarza). Dodatkowo etui jest przyjemne dla oka i wygląda na porządnie wykonane.



Kolejną zaletą jest długi kabel. We wcześniejszej prostownicy często męczyłam się z tym, że przy lustrze już nie dosięgałam do gniazdka, a tu tego problemu nie ma :)


Podsumowując, mogę zdecydowanie polecić model S8598 od firmy Remington. Spełnia moje oczekiwania (a muszę przyznać, że należę do tych bardziej wybrednych). Dodatkowo zapewnienia producenta, o dziwo, raczej się pokrywają z rzeczywistością. 
Prostownica już zrobiła furorę wśród moich koleżanek, ciotek, kuzynek :D Nawet skusiłam się, aby kupić mamie drugą taką na urodziny i jest zachwycona.



 A Wy jakich urządzeń do włosów używacie? 
Macie jakichś ulubieńców lub miałyście do czynienia z tym modelem?
 

sobota, 23 grudnia 2017

CHRISTMAS TIME | BEST WISHES


grafika snow, winter, and christmas
via weheartit.com



Kochani! 
Dziś przychodzę z szybkim postem- mimo że nie było mnie tu jakiś czas, uznałam że nietaktem byłoby nie złożyć Wam świątecznych życzeń :)
W związku z okresem świątecznym i odrobiną wolnego, miałam wybrać się w plener na sesję, ale wszytko niestety pokrzyżowało moje plany... 
Miejmy nadzieję, że coś uda mi się wrzucić w najbliższym czasie. Myślę nad postem podsumowującym cały rok, co Wy na to?
No, ale tak jak obiecałam, przychodzę tu z życzeniami. Ale najpierw chciałam Wam podziękować za to, że ze mną jesteście i nawet kiedy mnie nie ma dłuższy czas na blogu, nie próżnujecie!
Wszystkim Wam pragnę życzyć magicznego czasu spędzonego z przyjaciółmi, rodziną, najbliższymi. Żeby ten czas świąt ciągnął się jak najdłużej, by każdy mógł odpocząć i nabrać sił na zabawę w sylwestra ;)
Dziewczynom, aby całe jedzonko zjedzone podczas wigilii poszło wiadomo gdzie, a panom w bicka :D
Aby do każdego przyszedł św. Mikołaj i zostawił coś po sobie pod choinką (no chyba, że ktoś nie zasłużył!).
Pieniędzy- niby szczęścia nie dają, ale lepiej płakać w Ferrari niż na rowerze ;)
Spełnienia marzeń- ale nie wszystkich, bo czym byłby świat bez marzeń! 
A przede wszystkim dużo zdrowia, bo bez tego nic nie będzie miało sensu. 
No i jeśli nie pojawię się już tutaj przed nowym rokiem, życzę Wam wszystkim, aby ten nadchodzący 2k18 był dla każdego z Was jeszcze lepszy niż miniony. Żebyście się spełniali i robili to, co uważacie za najbardziej słuszne.

Wesołych świąt wszystkim!













dress house | shoes renee.pl 

sobota, 4 listopada 2017

Neonail | Lampa Diamond Light CCFL & LED 36W


Takiego posta miałam dodać tu już baaardzo dawno temu. Jednak zawsze przypominałam sobie o tym dopiero, kiedy skończyłam robić paznokcie, a efekt końcowy widać było czasem na moim Instagramie
Impulsem do wrzucenia całego 'procesu twórczego' był zakup nowej lampy do hybryd. Wcześniej miałam lampę tunelową, która znajdowała się w zestawie startowym od Neonail. Jak na początki przygód z hybrydą, była całkiem w porządku. Jednak jej gabaryty i czas utwardzania paznokci trochę mnie przerosły. Jakiś czas temu zaczęły wypalać się żarówki, każda po kolei i stwierdziłam, że bardziej opłacalna będzie wymiana lampy niż zakup oryginalnych żarówek to tej lampy. Szczególnie, że czaiłam się od jakiegoś czasu na ledową. Szczerze mówiąc, ta z zestawu z Neonail na pewno nie była warta swojej ceny, nie utwardzała lakieru dobrze (mimo czasu automatycznego 2 minuty!!!). Z pewnością na podrzędnych stronkach identyczny model znajdziemy co najmniej połowę taniej. Tym bardziej, że lampa nigdzie nie jest oznaczona jako oryginał Neonail.
Model, który tym razem wybrałam to Diamond Light CCFL & LED 36W w kolorze czarnym. Przeczytałam dużo pozytywnych opinii na jej temat, cena trochę kusiła, do tego ten uroczy wygląd więc zdecydowałam się ją zamówić. Mimo obaw, że zamówienie nie dojdzie, pieniądze przepadną (cała ja) i zostanę bez lampy i z półmetrowym odrostem na paznokciach, paczka dotarła niecałe 24 godziny po zaksięgowaniu wpłaty. Szczerze mówiąc tak szybkiego czasu realizacji się nie spodziewałam :)
Paczka była solidnie i bezpiecznie zapakowana, dodatkowo dorzucone było kilka pierdółek w gratisie- ot, taki mały drobiazg, a cieszy.




Oczywiście, jak to ja, od razu usiadłam do testowania lampy i byłam baaardzo mile zaskoczona. Jest ona zasilana zarówno żarówkami LED, jak i UV(w formie spirali) co, jak mówi producent, powoduje utwardzenie hybrydy już w 20 sekund. Ja dla pewności wolałam potrzymać 40 sekund, tak jak podaje Neonail dla lamp o mocy 36W tak, jak ta. 
Parę informacji technicznych:
✓ lampa posiada 3 wbudowane czasy utwardzania: 10, 30 i 60 sekund
✓ wbudowany sensor ruchu, który działa jednak tylko wtedy, jeśli położymy rękę/ palec na dole lampy dotykając jej
✓ wyjmowany spód na magnes, co ułatwia robienie pedicure
✓ lampa mimo małego rozmiaru mieści całą rękę (jednak ja preferuję utwardzanie kciuków osobno, aby zapobiec rozlaniu się lakieru poza płytkę paznokcia)
✓ modny, nowoczesny wzór, dostępna w dość dużej gamie kolorystycznej
 12 diod LED (24W) + spirala CCFL (12W)
✓ lampa jest energooszczędna
✓ wymiary lampy: 17,5 x 15 x 8cm
✓ zasilacz jest oddzielny, lampa nie posiada kabla 'na stałe'
✓ wnętrze jest całkowicie lustrzane, co powoduje, że paznokcie będą utwardzone równomiernie






Póki co jedynym minusem lampy jest to, że napisy przyklejone na górze zaczęły od razu się odklejać. Ale myślę, że da się to jakoś przeboleć ;)

A teraz przejdę do tego, co wymalowałam na paznokciach.
Tym razem postawiłam na klasyczny nude z lekkim, połyskującym akcentem. Na zdjęciach widać jeszcze mój poprzedni mani- Mystic Bluebell w całości pokryty pyłkiem Moonlight effect. Na początku mojej zabawy z hybrydą nie przykładałam uwagi do tego, jakiej marki lakier posiadam. I tu popełniłam błąd, bo o ile niektóre z tych tańszych mogą się lepiej nakładać, to przy ściąganiu prędzej odejdzie nam cały paznokieć, niż sam lakier... Tak więc wolę kupić rzadziej, ale coś porządnego.






Zaczęłam od ściągnięcia starych hybryd (zmieniam co tydzień- moje paznokcie mega szybko rosną, a nie mogę wytrzymać z odrostem i zaczynam, o zgrozo, zdzierać lakier). W tym celu najpierw spiłowuję szorstkim pilnikiem wierzchnią warstwę lakieru, następnie nasączam waciki bezpyłowe acetonem i nakładam klipsy. Trzymam co najmniej 5 minut- jeśli hybryda ładnie odchodzi bez użycia siły, ściągam ją delikatnie przy użyciu patyczka.


Następnie pozostałość lakieru usuwam polerką do paznokci. Skórki smaruję preparatem do ich usuwania, a po ok. 5 minutach odsuwam je patyczkiem lub kopytkiem.



Po odsunięciu skórek paznokcie przemywam cleanerem, smaruję primerem i wkładam dosłownie na chwilę do lampy.



Paznokcie są teraz wysuszone i odtłuszczone, można więc zacząć nakładanie bazy. Ja tym razem  nałożyłam 2 cienkie warstwy, żeby paznokcie były nieco twardsze. Za każdym razem wkładam rękę do lampy na ok. 40 sekund.



Kolor, jakim tym razem się bawię, to mój ulubiony, klasyczny Natural beauty (pierwsza hybryda, jaką miałam). 2 warstwy wystarczą w zupełności, tak aby nie stworzyć śmiesznego efektu na paznokciu.


Na niektóre pazurki naklejam srebrną tasiemkę, po czym wszystkie przykrywam jedną warstwą topu bez warstwy dyspersyjnej Dry top (wolę ten od zwykłego, bo nie lubię się bawić z dodatkowym przemywaniem go, o czym przeważnie zapominam).



Na koniec smaruję skórki oliwką. Zapach jaki posiadam, to migdał- bajeczny!



Co myślicie o takich postach- może dodawać częściej coś o paznokciach i paznokciowych stylizacjach?
Używacie hybryd? Jeśli tak, to jakie marki są Waszymi ulubionymi?

sobota, 28 października 2017

CHOKER SHIRT | SUEDE ANKLE BOOTS



W nawale nauki, projektów i innych rzeczy, które mnie ostatnio przytłaczają, udało mi się wygospodarować chwilę, żeby pojawić się na blogu. W końcu odwiedziłam rodzinne strony, tak więc bez wyjścia na zdjecia nie mogło się obyć. Szczególnie, że pogoda dopisuje- nie jest jeszcze zimno, a krajobraz jesienny daje o sobie znać :)
Lubię jesień, dobrze mi się kojarzy. Wiele osób dopada wtedy deprecha, melancholia i inne takie. Ja chyba ze względu na swój czarny charakter lubię właśnie tę porę roku.

Kurtka, którą mam na sobie, wystąpiła w poprzednim poście. No ale jest moją ulubioną, a dodatkowo idealnie wpasowała się w stylizację. Ostatnio trochę nowości pojawiło się w mojej szafie, tak więc zaczęłam kombinować. Szczególnie, że odważyłam się na parę ubrań, o których jeszcze niedawno nawet bym nie pomyślała. Buty, mimo obcasa, są mega wygodne, dzięki temu, że są na grubym słupku. Do tego denimowe spodnie trochę na styl lat 70-80. Od dawna szukałam czegoś własnie w tym stylu i znalazłam, cierpliwość popłaca :D
Cały outfit chyba dobrze się wpasowuje w tę ponurą pogodę, bo nie wyróżnia się niczym szczególnym, jeśli chodzi o kolorystykę i dodatki. Uznałam, że choker, który jest 'włączony' w bluzkę jest już wystarczającą ozdobą i nie chciałam z siebie robić bożonarodzeniowej choinki. Jedynym akcentem jest zegarek, z którym się nie rozstaję i delikatna bransoletka.
Obawiam się, że w najbliższym czasie przez studia znów nie będę się tu za często pojawiać, ale postaram się w miarę ogarnąć, żeby nie zrobić zastoju jak w ubiegłym roku... Może uda mi się wyrwać na jakieś zdjęcia we Wrocławiu, ale nic nie obiecuję :D













shirt bershka | pants wrangler | jacket bershka | shoes deezee | nails neonail + siren effect